Menu

Jak pachnie piniądz

Cztery lata temu wyjechałam za granicę jako pielęgniarka do domu opieki. Opowiem Wam tutaj, jak wyglądały moje początki w Anglii, a także dylematy, z jakimi się zmagałam do momentu, w którym jestem teraz.

Emigracja? Nie, dziękuję.

W Polsce też można dobrze zarobić!

polskanightingale

Aga z Lublina jest jedną z tysięcy pielęgniarek, które nie myślą o emigracji i dobrze się odnajdują jako pracownicy polskiego systemu opieki zdrowotnej. Oprócz pracy w opiece długoterminowej Aga tworzy stronę internetową "Asystujemy pielęgniarkom" dla osób uczących się na kierunkach medycznych, głównie dla studentów pielęgniarstwa na licencjacie i dla opiekunów medycznych. Prowadzi szkolenia dla osób szykujących się do pracy w opiece w Polsce lub za granicą. Pisze artykuły na strony różnych firm medycznych czy szkoleniowych. Pomaga ludziom przygotować się do sesji, zaliczeń czy egzaminów. Tłumaczy na prosty język skomplikowaną medyczną terminologię, więc łatwiej jest młodym ludziom ją zrozumieć.  

Za 10 lat przewidywany jest kryzys w pielęgniarstwie, nie będzie rąk do pracy. Czy pracując w polskim szpitalu, odczuwasz pogorszenie się sytuacji kadrowej?

Tak, widać już braki na oddziałach. Mam dyżury na oddziale, ale głównie jestem "terenowa". Pracuję w opiece długoterminowej i paliatywnej w domach pacjentów.

W długoterminówce nie ma wcale pielęgniarek, a te, co są, to jednostki. Chorzy w domach czekają nawet rok na przydzielenie pielęgniarki.

Czy widzę sposoby na poradzenie sobie z brakiem pielęgniarek?
Są opcje: od 8 lat istnieje zawód opiekuna medycznego - super pomoc dla pielęgniarek. To ludzie po studium medycznym, z dużą wiedzą, świetnie się z nimi współpracuje. Jednak u mnie w regionie pielęgniarki nie zgadzają się, aby opiekunowie medyczni weszli na oddziały. Tak samo jest w przypadku ratowników medycznych, gdyż koleżanki po fachu mają do nich nastawienie "anty". Nie rozumiem tego. Mamy przecież tworzyć zespół. Na tym wszystkim cierpi pacjent. Moja naczelna zlikwidowała w dziennym ośrodku stanowisko oddziałowej. Dostała środki na to stanowisko z NFZ, ale te pieniądze podzieliła równo na pielęgniarki. To jest fajna opcja. Zbędne stanowiska, które są w tzw. przydziale dla placówek, można wykorzystać w inny sposób. Oddział dziennej placówki funkcjonuje bez zarzutu. Mimo braku oddziałowej, każdy wie, co ma robić. Naczelna nad tym czuwa i nadzoruje. Niestety okręgowa izba potępiła naszą naczelną i dostała upomnienie od "władz", że nie szanuje zawodu pielęgniarki. U nas są chore sytuacje, tworzone przez głupich ludzi, a ci, którzy wprowadzają dobre wyjścia, są potępiani. Jednak mam nadzieję, że będzie w końcu dobrze.

lublin1225394_1920

Agnieszko, czy chciałabyś wyjechać za granicę w celach zarobkowych? Co skłoniłoby Cię do myśli o emigracji?

Nie chcę wyjeżdzać. Miałam sporo okazji i dobrych propozycji przyszłościowych zza granicy, ale w Polsce można też zarobić. Mam taką pracę, że sama reguluję sobie godziny. Pracuję od 7 rano do 15, a weekendy spędzam z rodziną. Poza tym wszystkim mam też prywatnych pacjentów. Ogólnie zarabiam 3000 zł, czasem więcej, więc po co mam wyjeżdżać i zostawiać dzieci? Żadne pieniądze nie zwrócą mi utraconego czasu z rodziną.

lublin184205_1920

Czy odczułaś skutki emigracji pielęgniarek w życiu prywatnym bądź zawodowym?

Tak, prywatnie, gdy moja mama leżała w szpitalu. Zanim zmarła, odczułam braki personalne na oddziale. Zawodowo i tak robimy, to co do każdej należy, tyle że jest więcej pacjentów na jedną pielęgniarkę i nawał dokumentów, ale przy dobrej organizacji można dać sobie radę ze wszystkim. Zawsze mi szkoda pacjentów, gdyż to im się poświęca coraz mniej czasu, a to dla nich wykonuję ten zawód. Sporo moich znajomych wyjechało za granicę, ale zaczynają wracać, bo nie każdy trafił na Eden. Jedne pracują jako pielęgniarki na oddziałach, inne jako salowe lub sprzątaczki i chcą wrócić. Osobiście, nie czuję, że mam więcej pracy przez to, że pielęgniarki wyjeżdzają. Tak jak napisałam wcześniej - to kwestia dobrej organizacji.

church994215_1920

Czy masz pomysł na to, by pielęgniarki nie wyjeżdzały za granicę? Co musiałoby się zmienić w polskim systemie opieki zdrowotnej?

W pierwszej kolejności jakikolwiek rząd, który w danym momencie rządzi, powinien zwiększyć nakłady na służbę zdrowia. Druga sprawa to zmiana przepisów dotyczących zatrudnienia. Dodatkowo powinny być ustalone kompetencje dla pielęgniarki naczelnej, która najlepiej wie, ile personelu i jakich stanowisk potrzeba na oddziałach. To by wprowadziło porządek. Zwiększenie nakładów na służbę zdrowia po 30 latach ruszyłoby wszystko: opłacanie większej liczby lekarzy i badań dla pacjentów, więcej etatów dla personelu medycznego itp. Powinni zlikwidować zbędne etaty i nieścisłości - dlaczego sekretarka medyczna ma zarabiać 2700 zł, a pielęgniarka mniej? Gdyby były większe nakłady na służbę zdrowia, to tym samym dyrekcje placówek miałyby kasę na podwyżki. Nie możemy żądać większych pensji od pracodawcy, który ma przecież debet na koncie.

Chciałabym również, aby środowisko pielęgniarskie zaczęło się szanować, bo gdy nie ma szacunku między nami, kipi zawiść, zazdrość, to nigdy nie będzie dobrze.

flower2351752_1920

 

Wróć do strony głównej  

Wróć do strony: Emigracja? To nie dla mnie!

Emigracja? To nie dla mnie!

polskanightingale

Tysiące pielęgniarek wyjechało z Polski w poszukiwaniu lepszych zarobków i warunków pracy. Kolejne tysiące się przygotowują do emigracji... Jednak są i takie, które za nic w świecie nie chciałaby wyjechać. Dlaczego?

Z Magdaleną znamy się i przyjaźnimy od czasów studenckich. Świetnie się dogadujemy do czasu aż... schodzimy na temat emigracji pielęgniarek.

 

Media nagłaśniają problem wysokiej średniej wieku pielęgniarek i tego, że za 10 lat duża część odejdzie na emeryturę. Za 10 lat przewidywany jest kryzys w pielęgniarstwie, nie będzie rąk do pracy. Czy pracując w polskim szpitalu, odczuwasz pogorszenie się sytuacji kadrowej?

Odkąd pracuję w zawodzie, nie odczuwam braku personelu pielęgniarskiego. Owszem, zdarza się, że na dyżurze jest nas za mało, ale wynika to najczęściej z decyzji, jaką podjęła dyrekcja danego zakładu pracy. Gdy jest jakaś sytuacja awaryjna, a jest zgoda na nadgodziny, to większość z chęcią z tego korzysta. Niedawno koleżanka zapytała mnie, czy w mojej drugiej pracy nie brakuje pielęgniarek, ponieważ chętnie podjęłaby tam pracę na pół etatu. Okazało się, że nikogo nie potrzebujemy. Chętnych do pracy nie brakuje. Ciągle przychodzi ktoś nowy, również osoby  po studiach.

poland890357_19201

Magdaleno, czy chciałabyś wyjechać za granicę w celach zarobkowych? Co skłoniłoby Cię do myśli o emigracji?

Zawsze byłam przeciwniczką wyjazdu za granicę w celach zarobkowych. Lubię wyjeżdżać, ale w celach turystycznych. W Polsce jestem u siebie, nie muszę dostosowywać się do danego kraju, kultury, języka. Poza tym strasznie irytuje mnie, jak ktoś wyjedzie za granicę i po kilku miesiącach zapomina polskich słów i mówi z dziwnym akcentem. Kto mnie zna, wie, że nie ze mną te numery. Albo to: za granicą jest raj, pieniądze prawie z nieba lecą - nie to co w Polsce… Ale do dentysty albo po kiełbasę to gdzie? Do Polski! Bo taniej… bo lepiej… Czegoś tu nie rozumiem…

Ostatnio pacjent zapytał mnie, dlaczego jeszcze nie wyjechałam za granicę do pracy. Odpowiedziałam:

- Rozmawia Pan z największym przeciwnikiem wyjazdów w celach zarobkowych. Oczywiście nie mówię, że nigdy, ale to nigdy nie wyjadę za granicę do pracy, ponieważ nie wiem, co mnie jeszcze       w życiu spotka. Jednak z własnej, nieprzymuszonej woli nie wyjadę. Musiałaby to być tzw. ostateczna ostateczność.

W pracy często spotykam się z sytuacją, że pacjent nagle trafia do szpitala i nie ma nawet, jak ja to mówię, przysłowiowych majtek na zmianę i nie ma ich kto przynieść, ponieważ dzieci są za granicą      i nie przyjadą. Zapewne przyjadą na pogrzeb, albo jak nadejdzie moment podziału majątku. Jest mi przykro w takich momentach.

Ponadto, gdy podczas rozmów z koleżankami po fachu, porównuję pracę w Polsce z pracą za granicą, dochodzę do wniosku, że pewne aspekty pracy tam nie odpowiadałyby mi i wyglądają zdecydowanie lepiej u nas. Nie będę tutaj przytaczać przykładów. Osoby zorientowane w temacie będą wiedziały w czym rzecz.

architecture1370087_19201

Czy odczułaś skutki emigracji pielęgniarek w życiu zawodowym?

Muszę przyznać, że nie odczuwam skutków emigracji pielęgniarek. Niedawno uświadomiłam sobie, że odkąd pracuję, tylko dwie moje koleżanki z pracy wyjechały za granicę w celach zarobkowych.  W sumie jedna. Druga wyjechała do swojego chłopaka.

krakow1665093_19201

Czy masz pomysł na to, by pielęgniarki nie wyjeżdzały za granicę? Co musiałoby się zmienić w polskim systemie opieki zdrowotnej?

Co musiałoby się zmienić, żeby pielęgniarki nie wyjeżdżały za granicę? Na pewno to, żebyśmy             w jednej pracy zarabiały odpowiednie pieniądze. To, że praca wśród kobiet jest trudna, wie każdy         i tego nie zmienimy. Przydałaby się też edukacja społeczeństwa na temat współczesnego pielęgniarstwa oraz kultury osobistej i szacunku. Na temat tego, że nie mówi się "SIOSTRO" tylko Pani pielęgniarko, albo po prostu Proszę Pani (Proszę PANIĄ to, jak mawiała moja nauczycielka angielskiego, tylko do tańca albo o rękę :)). Na temat tego, że istnieją takie słowa jak PROSZĘ, DZIĘKUJĘ, PRZEPRASZAM. Na temat tego, że pielęgniarka nie jest niemiła czy siedzi i tylko pije kawę. Ona, pijąc zimną kawę, wypełnia dokumenty w komputerze, których jest coraz więcej. Ona wymaga od Ciebie szacunku, jakiego Ty wymagasz od niej.

tatry1007852_19201

 

 

 

 

 

 

 

© Jak pachnie piniądz
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci