Menu

Jak pachnie piniądz

Cztery lata temu wyjechałam za granicę jako pielęgniarka do domu opieki. Opowiem Wam tutaj, jak wyglądały moje początki w Anglii, a także dylematy, z jakimi się zmagałam do momentu, w którym jestem teraz.

Po burzy przychodzi słońce

polskanightingale

Zima 2015

Zaproszenie na randkę od Mietka po kilku dniach od naszego poznania w Trójmieście było dla mnie miłym zaskoczeniem. Akurat wchodził film „Bogowie”, a ja szukałam osoby, która siedząc ramię w ramię w kinie dotrzymałaby mi towarzystwa w oglądaniu. Nie robiłam sobie większych nadziei w związku z tą randką, nie miałam oczekiwań, bardziej obawy.

- Ale on jest informatykiem, o czym ja będę z nim gadać? – siedząc na kanapie, popijając zaserwowane amaretto, postanowiłam się podzielić swoimi rozterkami z siostrą.

- No nie wiem, na pewno znajdziecie jakiś wspólny temat – powiedziała. Informatycy kojarzyli mi się do tej pory jedynie z chłopakami ubranymi w flanelowe koszule w kratę, którzy grają ciągle w gry komputerowe. Z Mietkiem co prawda chwilę porozmawiałam, gdy spotkaliśmy się w Trójmieście, ale bałam się zejść na temat jego pracy.

Nurtowała mnie jeszcze jedna kwestia. Wyznaczono mi termin wyjazdu do Oxfordu na początek lutego.

Oxford... Dużo czasu spędziłam na przeglądaniu zdjęć tego miasta. Budynki uniwersyteckie miały niepowtarzalny klimat. Najbardziej podobały mi się zdjęcia robione w okresie wiosennym, gdy kwitną magnolie. Różowe kwiaty pięknie odznaczały się na tle żółtych cegieł, z których wzniesione były tamtejsze budowle. Szpital w którym miałam pracować, wyglądał bardzo nowocześnie i miał bardzo dobre opinie od pacjentów.

 Firma rekrutacyjna przesłała mi na maila dużo materiałów do nauki, dostałam się na oddział „neuroscience”. Neuroscience to było połączenie neurologii z neurochirurgią. Opieka nad pacjentami z najróżniejszymi chorobami układu nerwowego. Zawsze wydawało mi się, że jest to najtrudniejsza dziedzina, dotykająca tajników ludzkiego mózgu i nie tylko.

Oddział liczył 81 łóżek, więc był naprawdę duży. Z podekscytowaniem czekałam na rozpoczęcie pracy za dwa miesiące. Aż dwa i tylko dwa, by odpocząć, nacieszyć się czasem z rodziną i przyjaciółmi. Dwa miesiące to również bardzo mało na poznanie drugiego człowieka.

oxford2361239_1920

***

Już po pierwszej randce wiedziałam, że po burzy przychodzi słońce. Dowiedziałam się, że to na co czekamy, potrafi przyjść w najbardziej nieoczekiwanym momencie, że czasem warto poczekać, że nic nie powinno się robić na siłę. Po pierwszej randce już wiedziałam, że to jest facet z którym chciałabym przejść przez życie, na którego ramieniu będę mogła się oprzeć, gdy będzie mi ciężko.

Moje wyobrażenie o typowym informatyku pękło jak bańka mydlana. Mietek nie tylko potrafił mnie zaciekawić swoją pracą i wprowadzić w swój świat, ale również miał wiele innych zainteresowań i pasji. Nawet nie wiedziałam, kiedy nadszedł czas powrotu do domu. Pozostawało jeszcze pytanie... Czy on czuł to samo?

Dwa miesiące to za mało. Przez ten czas spotkaliśmy się kilkakrotnie, utwierdzając mnie w przekonaniu, że wreszcie znalazłam swoją „spokojną przystań”. Mietek zdawał się nie przejmować moim wyjazdem, a i ja mu o tym szczególnie nie przypominałam. Znalezienie wyjścia z tej sytuacji zostawiłam jemu.

- Daję nam maksymalnie rok na odległość – powiedział – przez ten czas zastanowimy się, co zrobić. Czy ty wracasz do Polski, czy ja dołączę do ciebie do Anglii – na krótko przed moim wyjazdem do Oxfordu już było widać, że się martwi. Chłopak nie chciał zostawiać dobrej pracy, ale też nie chciał stawiać mnie w trudnej sytuacji, każąc mi wracać. Warunki pracy dla pielęgniarki w Anglii, porównując z polskimi, były dużo lepsze – nie tylko pod względem finansowym. Szpitale NHS już od początku nakreślają nowemu pracownikowi ścieżkę rozwoju, zachęcają do kończenia kursów i szkoleń na uniwersytecie. Czekała nas ciężka próba. Dla wielu takie próby kończą się rozstaniem. Ja jednak wiedziałam, że wszystko będzie dobrze. Czułam pewność jak nigdy dotąd.

woman570883_1920

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Danka] *.icpnet.pl

    Ostatnio słyszałam, że informatyk jest najlepszym mężem. teraz kiedy mąż skończył studia informatyczne mogę potwierdzić. Wszystko się ułoży i nie rezygnuj:-) nawet jak daleko, nawet jak nie do końca tak jak myślałaś. Informatyk to skarb hahaha.

  • Gość: [Renata] *.92-220-80.customer.lyse.net

    Bardzo ciekawa historia, randka przed wyjazdem na dłużej, na emigracje. Czy zawód może mieć znaczenie dla związku? Pewnie tak, ale prawdopodobnie nie większe niz odległość. Życzę wszystkiego dobrego i cieszę się, ze trafiłam na Twojego bloga:)

  • Gość: [Bibi-Blue] *.dynamic.chello.pl

    powodzenia :) ciekawie piszesz :) ja też miałam niezbyt fajne skojarzenia z informatykami :) kiedyś....

  • Gość: [Kasia] *.tbcn.telia.com

    Piękna historia.
    Zgadzam się, że nie ma co na siłę szukać bo się i tak nie znajdzie.
    Samo przyjdzie w odpowiedniej porze. Trzeba być tylko cierpliwym. :)

  • Gość *.dynamic-zab-03.vectranet.pl

    pięknie napisane, super się czyta.

  • Gość: [PAU Elegancka] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Tak wciągające piszesz, że muszę wiedzieć co dalej.

  • polskanightingale

    Dziękuję za miłe komentarze! Już wkrótce kolejne części :-) pozdrawiam serdecznie

© Jak pachnie piniądz
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci