Menu

Jak pachnie piniądz

Cztery lata temu wyjechałam za granicę jako pielęgniarka do domu opieki. Opowiem Wam tutaj, jak wyglądały moje początki w Anglii, a także dylematy, z jakimi się zmagałam do momentu, w którym jestem teraz.

Nowy rozdział w życiu

polskanightingale

Lato 2012

Czy wyjazd do pracy za granicę jest pójściem na łatwiznę? Pamiętam piękne słowa mojego dziadka, że jako młoda osoba, powinnam budować Swoją Ojczyznę w Swoim Kraju, aby zmieniała się na lepsze. Ale młodego człowieka zawsze kusi możliwość podróży, poznawania nowych ludzi a w końcu sprawdzenia swoich własnych możliwości.
Opowiem Wam tutaj, jak wyglądały moje początki w Anglii, a także dylematy, z jakimi się zmagałam do momentu w którym jestem teraz.


Lato 2012. Siedzę w busie z Warszawy do Gdańska. Jakieś dwie godziny temu miałam rozmowę kwalifikacyjną i teraz biję się z myślami. Rozmowa poszła źle. Nie dlatego, że moje doświadczenie zawodowe zamyka się w trzech latach pracy na oddziale niemowlęcym ani nie dlatego, że pytania były trudne. Rozmowa z potencjalnym pracodawcą, surowo wyglądającą Angielką, kierowniczką sieci domów opieki - odbywała się w języku angielskim. Czułam porażkę, gdyż wielu pytań po prostu nie zrozumiałam i nie potrafiłam na nie odpowiedzieć, mimo że uczę się tego języka już od podstawówki. Jadąc do domu, robię sobie wyrzuty, że porywam się z motyką na słońce. Od dłuższego czasu myślałam o wyjeździe do pracy w innym kraju, na pierwszym miejscu do USA, by tam opiekować się dziećmi. Przeszukując oferty pracy znalazłam ofertę firmy rekrutacyjnej do domów opieki w Anglii. Raz się żyje, pomyslałam i przesłałam im życiorys. Domy opieki? Trochę nie mój profil, zwłaszcza że polubiłam pracę z dziećmi. Lubiłam, jak po chorobie zdrowieją i zostają wypisane ze szpitala do domu. Ale nie zawsze kończyło się radośnie. Czasem jako pielęgniarka musiałam brać udział w tragedii dziecka i całej jego rodziny, widziałam jej cierpienie, lęk i gniew. Mało komu udaje się w takich sytuacjach zachować spokój. Z rozmyśleń wyrywa mnie dźwięk telefonu. "Pani Paulo, gratulujemy, przeszła Pani rozmowę kwalifikacyjną pozytywnie."

 

***

Na przygotowania do wyjazdu miałam trzy miesiące. Przez ten czas automatycznie na skrzynkę mailową otrzymywałam informacje o swojej nowej pracy. To był również czas na złożenie wypowiedzenia w moim szpitalu i psychiczne przygotowanie do wyjazdu, co przychodziło bardzo ciężko. Anglia wydawała mi krajem leżącym jakby na drugim końcu świata. Pierwszy raz miałam być na tak długo odseparowana od rodziny i bliskich.
- Dostałam się do tej pracy, no wiesz, do sieci domów opieki o których Ci kiedyś mówiłam - cicho wspomniałam narzeczonemu. Mieliśmy w planach się pobrać, ale ostatnio u niego krucho z pracą. Lepiej odłożyć ślub na później.
- Obiecaj, że po roku wrócisz - powiedział. Wiedziałam, że pogodzenie się z moim wyjazdem było dla niego ciężkie. Spojrzałam mu prosto w brązowe, pełne obaw oczy i odpowiedziałam:
- Obiecuję.

Liście na drzewach zmieniły kolor z wysyconej zieleni w odcienie rudego i brązu. Nadeszła jesień i czas wyjazdu do Anglii. Na lotnisku w Warszawie przed bramkami pożegnałam rodziców i narzeczonego. Byłam z nim w narzeczeństwie już 5 lat. "Wieczna narzeczona" - śmieję się z goryczą. Wyjazdy nie są niczym nowym, on był już wcześniej na wymianie w Stanach, czekałam na niego rok. Teraz on będzie czekał. Chciałabym - planowałam - odłożyć na depozyt na nasze własne mieszkanie. Wrócę po roku. Pielęgniarka oddziałowa zapewniła mnie, że jakbym chciała miejsce w pracy, zawsze się dla mnie znajdzie. Jeszcze nie wiem - chodziły mi po głowie różne myśli - czy w przyszłości będę pracować dalej na tym samym oddziale, czy raczej zacząć uczyć się czegoś nowego, ale na pewno będę odwiedzać koleżanki z pracy i zawsze będę miała sentyment do tego szpitala. Po pożegnaniu z bliskimi, łzach (nigdy nie mogę się opanować!) przeszłam przez bramki do kontroli bezpieczeństwa stawić czoła nowej przygodzie.

3BIPTD8BN8

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość *.dynamic.gprs.plus.pl

    Chyba dobrze zrobiłaś i nie żałujesz powodzenia

  • polskanightingale

    Dziękuję za komentarz! Nie żałuję niczego, żadnej chwili. Nawet, gdy nadchodziły gorsze momenty. Wiele się z nich nauczyłam. Najważniejsze, żeby nie stać ciągle w miejscu! :-) pozdrawiam serdecznie
    Paula x

  • Gość: [LiliEss] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Kochana łatwizna to być zdrowym w wieku produkcyjnym i brać zasiłek. Wyjazd do pracy za granicę to przygoda i wyzwanie. A praca w charakterze opiekuna osób starszych to także powołanie. Tezeba mieć anielską cierpliwość i złote serce.

  • Gość: [Agata] *.jelenia.zicom.pl

    Lubię takie osobiste spostrzezenia ;) życiowe doświadczenie i fajnie napisane, ze nie da się nie zajrzeć do kolejnego wpisu!

    NIe ma czego żałować, generalnie najtrudniej jest zostawić rodzinę, wszystko inne da się oagrnąć na bierząco.

  • polskanightingale

    Właśnie dużo osób pisze do mnie, że myślą o wyjeździe... Sporo z nich ma dzieci, wiąże się to z postawieniem na głowie całego życia, z kompletnym przewrotem. Praca w medycznym zawodzie do lekkich nie należy, trzeba umieć rozmawiać, podejmować szybko decyzje... A co do żałowania... Ja bym żałowała, jakbym nie spróbowała. Pozdrawiam serdecznie! :-)

  • Gość: [zaniczka] *.neanet.pl

    Tak duze zmiany zawsze są wyzwaniem, Ważne żeby nie poddawać się przy pierwszych niepowodzeniach no i mieć wsparcie w rodzinie i bliskich.
    Bardzo mi się podoba pomysł na taką retrospekcję.

  • Gość: [march] *.interbeskidy.net

    Ja 5 mcy wyjechałam do pracy w Angli zostawiajac meza i corke ale teraz jedziemy juz razem.Nie wiem jak to będzie ale zostawiam to opatrzności Boskiej.

  • polskanightingale

    Życzę wszystkiego dobrego! Najważniejsze, że rodzina będzie już razem, a wspólnie łatwiej przejść każdą przeszkodę. Trzymam kciuki za Wasz nowy rozdział w życiu :-)

  • Gość: [Alicja] *.beskidmedia.pl

    Próbuję sobie wyobrazić jak wiele miałaś wtedy obaw i kurczę - udaje mi się. Nie można jednak zapominać o tym, że nowe czasem znaczy lepsze.. :)

  • polskanightingale

    Obawy miałam, bo nie mogłam znaleźć zbyt dużo informacji o firmie pośredniczącej i nie miałam pojęcia, co mnie czeka po przylocie do Anglii. Był to też okres, w którym odczuwałam bunt wobec pensji pielęgniarskiej w Polsce i wyjeżdzając myślałam "co ma być to będzie. I tak gorzej już być nie może" :D

© Jak pachnie piniądz
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci